Hala z blachy trapezowej stawiana jest szybko i tanio, i to są jej dwie największe zalety. Trzecia cecha, czyli zachowanie blachy w kontakcie z wilgotnym powietrzem, ujawnia się dopiero po pierwszej zimie. Woda kapiąca z sufitu na towar albo na maszyny nie jest przeciekiem dachu, tylko skutkiem skraplania, i tego problemu nie rozwiąże żadna naprawa pokrycia.
Dlaczego blacha się poci
Powietrze w hali zawsze zawiera parę wodną, pochodzącą z procesów technologicznych, z ludzi, z wjeżdżających pojazdów i z wilgotnych materiałów. Blacha ma znikomą bezwładność cieplną, więc jej temperatura podąża za temperaturą zewnętrzną niemal natychmiast. Gdy powierzchnia schłodzi się poniżej punktu rosy, para skrapla się na jej wewnętrznej stronie. Nocą i nad ranem różnice bywają największe, dlatego zjawisko nasila się poza godzinami pracy, kiedy nikt go nie obserwuje.
Co skraplanie robi z halą
- Korozja konstrukcji. Woda utrzymująca się na blasze i na łączeniach systematycznie niszczy powłokę ochronną, a od tego momentu proces przyspiesza.
- Straty w towarze. Kartony, elektronika, pasze i materiały sypkie reagują na wilgoć szybciej niż konstrukcja.
- Pleśń i zapach w miejscach o gorszej wentylacji.
- Ryzyko dla instalacji elektrycznych prowadzonych pod poszyciem.
Dlaczego materiały układane zawodzą w tym zastosowaniu
Wełna mocowana pod poszyciem rozwiązuje problem izolacyjności, ale nie rozwiązuje problemu punktu rosy. Powietrze przenika przez łączenia i szczeliny, dociera do zimnej blachy i tam się skrapla, tyle że teraz dodatkowo zawilgaca warstwę izolacji. Mokra wełna traci właściwości i pod własnym ciężarem odkształca się, co po kilku sezonach kończy się koniecznością demontażu.
Piana natryskiwana bezpośrednio na blachę
Rozwiązaniem stosowanym w halach jest piana zamkniętokomórkowa nakładana natryskiem wprost na wewnętrzną stronę poszycia. Materiał przykleja się do podłoża i nie pozostawia szczeliny, w której mogłoby dojść do skroplenia. Sama piana nie nasiąka, jest sztywna i przy okazji usztywnia poszycie oraz ogranicza hałas od deszczu i gradu. Typowe grubości w halach mieszczą się w przedziale od kilku do kilkunastu centymetrów, zależnie od tego, czy obiekt jest ogrzewany, czy chodzi wyłącznie o odcięcie kondensacji. Zakres takich prac opisują opracowania poświęcone tematowi izolacja hal stalowych.
Ile to daje na kosztach ogrzewania
W obiekcie ogrzewanym efekt jest wymierny, bo nieizolowane poszycie stalowe jest przegrodą o skrajnie słabych parametrach. Oszczędność zależy od kubatury, sposobu ogrzewania i profilu pracy, ale w halach produkcyjnych i warsztatach mówi się zwykle o rzędzie kilkudziesięciu procent zużycia energii na cele grzewcze. Równie ważna bywa stabilność temperatury, bo ograniczenie wahań zmniejsza liczbę cykli pracy urządzeń grzewczych.
Hala nieogrzewana też zyskuje
W obiektach magazynowych bez ogrzewania celem nie jest oszczędność energii, tylko ochrona zawartości i konstrukcji. Nawet niewielka warstwa izolacji odsuwa punkt rosy od powierzchni blachy i eliminuje kapanie. Dla wielu magazynów jest to jedyny powód, dla którego prace w ogóle są prowadzone, a rachunek opłacalności robi się na podstawie strat w towarze, nie na rachunkach za energię. Ten sam mechanizm dotyczy obiektów opisywanych przy okazji tematu ocieplenie magazynu.
Cała hala czy tylko dach
Rozstrzyga to profil pracy obiektu. Tam, gdzie problemem jest wyłącznie kondensacja, wystarcza izolacja poszycia dachowego, bo to na nim skrapla się para. Przy hali ogrzewanej rachunek wygląda inaczej, ponieważ ściany z blachy mają te same słabe parametry co dach, a przy wysokich obiektach odpowiadają za znaczną część powierzchni przegród. Praktycznym kompromisem bywa etapowanie prac: najpierw dach, po sezonie ściany, z zachowaniem ciągłości warstwy w strefie okapu, bo to tam najczęściej powstaje mostek przy pracach dzielonych na etapy.
Na co zwrócić uwagę przy wyborze wykonawcy
- czy podaje rodzaj i gęstość piany, a nie samo określenie technologii,
- czy deklaruje grubość warstwy i wynikający z niej opór cieplny,
- czy uwzględnia przygotowanie powierzchni, w tym odtłuszczenie i usunięcie luźnej korozji,
- czy planuje pracę etapami, jeśli hala musi funkcjonować w trakcie robót,
- czy w wycenie jest zabezpieczenie maszyn i towaru.
Ostatni punkt bywa pomijany, a przy natrysku w czynnym obiekcie potrafi stanowić istotną część pracochłonności. Warto ustalić to przed podpisaniem umowy, a nie w dniu wejścia ekipy.
